Close

Smoczyca u coachownicy, czyli spór trzech głów

-Mówiłam, że przychodzić tutaj jest bez sensu!

– Ty zawsze to swoje mówiłam!

-Bądźcie cicho, boli mnie głowa.

– Jakie cicho? To wszystko przez nią

– Właśnie, że przez nią.

Zaskoczona patrzyłam na klientkę, która weszła do mojego gabinetu. Klientkę, a właściwie klientki. Przede mną siedziała trzygłowa smoczyca, a każda z jej głów krzyczała. I to jak krzyczała! Nie wiedziałam, jak dojść do głosu. W pewnym momencie wyszłam. Przez kilka minut słyszałam kłótnie, zanim głowy zauważyły brak mojej osoby.

– To wszystko przez ciebie! –  usłyszałam listę zarzutów, po czym smoczyca otwarła drzwi i ze zdziwieniem spojrzała na mnie. Uff, chwila ciszy.

– Cisza – krzyknęłam. – Teraz ja mówię i niech się któraś odezwie!  Jeśli nie dopuścicie mnie do słowa nie będę mogła wam pomóc i zakrzyczycie się na śmierć.

– Bo to ona- próbowała odezwać się jedna z głów. Smoczyca zatkała ją łapą. Pozostałe dwie głowy spojrzały na nią znacząco.

– Czy możemy się umówić, że na moje pytania będziecie odpowiadać po kolei?

– Uhmmm – wydobył się głos z trzech głów.

– Jak masz na imię – zapytałam

– Ermegilda – wykrzyknęły głowy.

– Prosiłam po kolei – upomniałam.

Ech, tutaj nie będzie mowy o zasadzie coachingowej, pozwoleniu prowadzenia przez klienta. Zagadałyby mnie na śmierć i nic by z tego nie było – pomyślałam.

– Z czym przychodzisz, Ermenegildo? Najpierw mówi lewa głowa – dodałam pospiesznie.

– Już nie mogę tego znieść, w kółko się kłócimy. Nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji, bo każda z głów chce czegoś innego. Zaczynając od porannego ubierania – jedna chce zieloną bluzkę, druga fioletową, a trzecia sukienkę. Nie wspomnę o pozostałych częściach garderoby i o innych czynnościach.

– A czego byś chciała?

– Żeby moje głowy potrafiły się zgodzić!

– A czego chcesz środkowa głowo?

– Żeby one się wciąż nie kłóciły.

– My?! – wykrzyknęły prawa i lewa głowa

– Ciiii!

– Jak mówię, że zakładamy czerwone buty, to one nie chcą się zgodzić. A przecież czerwone pasują do tej sukienki w grochy. Albo ja chcę iść w lewo, a one w prawo, albo każda w inną stronę. Wiadomo, że jestem na środku, to mam rację.

Gdy środkowa głowa mówiła pozostałym smoczyca trzymała buzie. Nie mogły się opanować.

– Pozwólcie wypowiedzieć się teraz trzeciej głowie.

– Niewiele mam do dodania. Męczą mnie te ciągłe nasze kłótnie. Zazwyczaj się wycofuję, bo jeśli wszystkie krzyczymy naraz to i tak nic nie słyszymy. I jeszcze denerwuje mnie to plotkowanie, a ta smoczyca taka, a tamta taka. Wiele gadania o niczym.

– Czego byś chciała?

– Żebyśmy się ze sobą potrafiły porozumieć.

-A ty środkowa?

– No, ja tego samego

– I ja też – dodała lewa głowa.

– Prawa głowa co możesz zrobić, by się porozumieć z resztą głów?

– Noo, najlepiej jakbyśmy mówiły po kolei, ale one…

– Nie mów o nich, a co ty możesz zrobić.

– Czekać aż tamte się wypowiedzą i wtedy powiedzieć swoje. I przede wszystkim przestać kłócić się w błahych sprawach.

– A ty lewa głowo, co zrobisz?

– Jeśli one przestaną pyskować to ja też dostosuję się. Myślę, że dobrym pomysłem jest mówienie po kolei – tylko jak to zrobić, gdy każda może być pierwsza. I jeszcze coś trzeba zrobić na ten nasz upór, że każda chce mieć rację.

Już wiem! Możemy zrobić grafik, taki jak ty nam zrobiłaś i według tego grafiku wypowiadać się.

– Nie ma mowy ja chcę być pierwsza! – wyrwało się środkowej.

– No, widzisz, bo ona…- wykrzyknęły lewa i prawa głowa.

– Jakie w takim razie ty masz propozycje?

– Jestem najmądrzejsza, bo na środku. Najlepiej jakby one mnie słuchały.

– Nigdy – zakrzyknęły głowie sąsiadki.

– Czy to, że jest się na środku to dowód, że jest się najmądrzejszym? – dopytywałam.

– No, nie wiem. Tak tylko mówię, bo gdy wy tak krzyczycie to nie mogę wytrzymać. Wiecie, jak to słychać? Środkowa zaniosła się płaczem. Mam krótszą szyję od was, nie mogę tak spoglądać na boki, to chociaż pomyślałam, że będę rządzić.

Po policzkach lewej i prawej potoczyły się łzy. Trzeba wiedzieć, że głowy smocze są niezwykle empatyczne.

– No coś ty- powiedziała dziwnie cicho prawa. – Przecież mówimy ci co jest na bokach.

– Nigdy nie mówiłaś o tym – dodała lewa. – No tak, nie rozmawiamy o sprawach ważnych, bo ciągle się kłócimy. Wszystkie głowy kiwnęły twierdząco.

– Co możesz zrobić, by zgodzić się z pozostałymi głowami? – drążyłam, już nie rozwijając tematu w obawie przed wybuchem kłótni.

– No, myślę że to dobry pomysł, by każda mówiła po kolei według schematu jaki nam podałaś. Możemy też zrobić jakiś harmonogram, o czym która głowa decyduje, albo w jakie dni która o czym decyduje. Chodzi o takie codzienne sprawy: kiedy jemy, co ubieramy, czy wstajemy z łóżka. Chcę tez przestać się upierać.

– Super pomysły – stwierdziłam.

– Co ty środkowa na to?

– Zgadzam się.

– Ja też – dodała. – Trzeba nam tylko popracować nad harmonogramem.

– Kiedy go opracujecie? – Proponuję wam zrobić to dzisiaj, a do następnego naszego spotkania wypróbujecie, jak działa – znowu narzuciłam, unikając dyskusji.

Głowy Ermenegildy kiwnęły twierdząco.

-Zatem do naszego następnego spotkania rozmawiacie według zasady mówi jedna i opracowujecie sposób na zgodne podejmowanie decyzji. Przyjmujecie to zadanie domowe?

– Tak – odpowiedział chórem.

Uffff – pomyślałam. Już nawet nie zwróciłam uwagi, by mówiły po kolei. I tak wiele udało się zrobić.

– Czego jesteś świadoma, prawa głowo?

– Tego, że jeśli mówimy wszystkie naraz nie słyszymy się. Myślę, że możemy dojść do porozumienia. I jeszcze tego, że każda z nas właściwie chce tego samego, o czym nie miałam pojęcia.

– A ty środkowa?

-Uświadomiłam sobie, że gdy chcę rządzić pozostałymi głowami, wzbudzam w nich opór. Zaskoczyłam się, że one chcą tego samego co ja.

– Ty, lewa głowo, czego jesteś świadoma?

– Tego, że gdy każda mówi, nikt nie słucha. Po raz pierwszy u ciebie mogłam je usłyszeć. I  jeszcze tego, że właściwie to mamy jeden cel i wszystkie przecież jesteśmy głowami tej samej smoczycy.

– Jest jeszcze jedna sprawa, z którą będzie nam trudno? – wtrąciła się prawa.

– Najtrudniej nam będzie utrzymać kolejność wypowiedzi, gdy zaczynamy plotkować. Wszystkie to lubimy i każda z nas ma dużo do powiedzenia.

– Oj, tak! – krzyknęły lewa i środkowa.

– Możemy o tym porozmawiać następnym razem – ucięłam temat.

Dobrze, że mam wiedzę na temat mediacji – pomyślałam po wyjściu Ermenegildy.

Ciekawe jak będzie następnym razem.