Kot wmaszerował do gabinetu.
– Chciałbym… i tutaj padła lista życzeń – do partnerki, dzieci, sąsiadów, rodziny.
– Jak myślisz, dlaczego tak trudne są twoje relacje z innymi?
Po długiej liście zarzutów do innych spuścił głowę. Opowiedział historię o mamie, która wydaje się, że bardziej kochała rodzeństwo, tacie którego nie znał, porażkach dzieciństwa, stałym towarzyszu strachu, który lubi chować się w nastroszonym futerku. O miłości do pięknej burej kocicy, którą tak bardzo boi się stracić, że robi wszystko, by nie pokazać jak dla niego jest ważna.
Sesja dobiegała końca. Kocur obtarł łapą załzawione oczy.
-Jak się czujesz? – zapytałam.
– Jakoś lekko – odparł, nie kryjąc zdziwienia. – Tylko… któż to widział, by szanujący się kot płakał. Tak mi wstyd.
-Szanujący się kot, woli ból zatrzymać w sobie?
Zadzwonię, gdy będę gotów – mruknął pod nosem.
Czy będzie kiedyś gotów, by spotkać się z sobą, ze swoją przeszłością, a potem z burą kotką, dziećmi, sąsiadami, rodziną? Czy będzie kiedyś gotów, by spotkać się z życiem? Czy bura kotka, dzieci, sąsiedzi i życie będą na tyle cierpliwi, by spotkać się z jego gotowością?
Decyzja należy do pana kota…
